boznańska kopia

[ Relacja,Artykuł ]

(auto)portrety, dzieci, pejzaże...

(czyli wystawa w Muzeum Narodowym w Krakowie pt. Olga Boznańska <<25 października 2014 – 1 lutego 2015>>) cz.I

autor: Maja
ilustracja:e3a

Od 25 października br. w Muzeum Narodowym w Krakowie można oglądać wystawę dzieł polskiej malarki, Olgi Boznańskiej. Od razu trzeba dodać – wystawę wspaniałą, szeroko zakrojoną, mającą ambicję zebrania i niejako podsumowania dorobku życia malarki. Wystawa ma związek z dwiema okrągłymi rocznicami – niedługo mija bowiem 150 lat od daty narodzin Boznańskiej i 75 lat od daty jej śmierci.

Na wystawie przedstawiono aż 105 obrazów artystki, przy czym wiele dzieł nie nadawało się wcześniej do wystawienia, dlatego musiały zostać poddane gruntownej renowacji; prace konserwatorskie rozpoczęto 15 lat temu. Układ obrazów został dokładnie przemyślany i był bardzo klarowny. Choć zachowano chronologię, to jednak nie zdominowała ona wystawy. Zasadniczym pomysłem było podzielenie zbiorów na pięć grup tematycznych, czyli 1. portrety, 2. dzieci, 3. pejzaże, 4. autoportrety i obrazy wnętrza pracowni, 5. martwa natura. I choć taka kategoryzacja może być uważana za zabieg sztuczny, wciskający artystkę w określone ramy interpretacyjne i ukierunkowujący postrzeganie jej twórczości, to jednak było to działanie potrzebne. Dzięki niemu wyeksponowane zostały najważniejsze elementy malarstwa Boznańskiej. Zestawiono ze sobą dzieła o tym samym temacie i podobnej dominancie, dzięki czemu zaobserwować można niewątpliwą różnorodność tej twórczości, tym mocniej widoczną w obrębie tych samych kategorii.

Wydaje się, że jedną z cech tego malarstwa, uwydatnioną dzięki przyjętej organizacji wystawy, jest właśnie różnorodność, paradoksalnie oparta na podobieństwie. Wystarczy przyjrzeć się pierwszej grupie obrazów – portretom. Są to portrety matki, siostry i ojca malarki, jej ukochanego i przyjaciół, ale też postaci, z którymi Boznańska przez lata stykała się w Polsce, Paryżu czy Niemczech. Jej pracownię odwiedzali literaci, malarze, działacze, lekarze, prawnicy, jednym słowem – ludzie pochodzący z różnych sfer społecznych. Tym, co uderza przy pierwszym kontakcie z tymi dziełami, jest ich podobieństwo – te same lub podobne pozy modeli znajdujących się na pierwszym planie, często podpierających ręką głowę, rozpartych na fotelu, czasem en face, czasem z półprofilu, jednak zawsze, na wprost lub ze skosa, wpatrzonych w – no właśnie, kogo? Malarza czy widza? Podobieństwo budowane jest też przez stosowanie podobnej, choć lekko przekształcającej się w czasie techniki: najczęściej kontury obrazów są rozmazane, niedokładne, a postacie statyczne i realistyczne. We wcześniejszych portretach dominują ciemniejsze kolory i konkretne, zindywidualizowane wnętrza. W późniejszych – paleta barwna ulega transformacjom, a tło – zatarciu.

Jednak skumulowanie tylu portretów w jednym miejscu sprawia, że coraz wyraźniej widać różnice pomiędzy nimi. Każda postać jest indywidualna, uchwycony został jej jednostkowy, niepowtarzalny charakter. Tak, jakby malarka traktowała pozę, tło, kilkoma ruchami pędzla zarysowane szczegóły jako bazę, na której zostanie nadpisana indywidualność modela. To nie szczegóły, nie stroje, nie wystrój wnętrza są w tym malarstwie najważniejsze, ale próby uchwycenia chwili, w której model otwiera się na malarza.

I choć część zbiorów składa się z obrazów przedstawiających pejzaże lub przedmioty, to jednak wizerunek konkretnego człowieka wydaje się tym, co szczególnie interesowało artystkę. Pejzaży nie ceniła zbytnio. Były to najczęściej widoki z okna pracowni w Krakowie lub Paryżu, często kreślone w przerwach pomiędzy malowaniem portretów (Widok z okna), nierzadko w małych formatach. Wielokrotnie jednak Boznańska głównym punktem takiego obrazu czyniła człowieka lub grupę osób, a pejzaż pojawiał się gdzieś z tyłu (Kwiaciarki, Autoportret z japońską parasolką), jakby nie mógł być niczym więcej, niż tylko tłem dla konkretnych postaci (Dziewczynka z koszem jarzyn w ogrodzie).

Kwiaciarki
pobrane z galeria.klp.pl

Podobną zależność można zaobserwować w obrazach przedstawiających wnętrze pracowni malarskiej – miejsca, w którym wszystko się zaczyna. Często w pomieszczeniu znajduje się model, ujęty jakby mimochodem, przypadkiem, rozparty na fotelu, próbujący przyjąć odpowiednią pozę. Są to kulisy tego, co się tutaj zdarzyło bądź zdarzy. Z kolei pusta pracownia jest miejscem, w którym się pracowało albo będzie się pracowało – właśnie z modelem, o czym świadczą rekwizyty – portrety, pusty fotel.

Należy także wspomnieć o osobnej kategorii, do której należą obrazy dzieci. Motyw ten był bliski malarce, pewnie także z tego względu, jak tłumaczy opis wystawy, że malarstwo kobiece, niejako z konieczności skazane było na tematykę domową i rodzinną. U Boznańskiej widać jednak pogłębione studium tego tematu, o czym świadczy duża liczba różnorodnych prac tego typu – od najsłynniejszego obrazu Dziewczynka z chryzantemami przez wzruszające obrazy macierzyństwa (Macierzyństwo) czy portrety dzieci (Dzieci na schodach) – a także fakt inspirowania się m.in. obrazami Pankiewicza, Malczewskiego oraz Velazqueza.

Wystawę zwiedzać można do 1 lutego 2015 roku – i naprawdę warto. Uzupełniona o przybory malarskie i rzeczy osobiste artystki oraz materiały wideo, dokumentujące przebieg prac konserwatorskich, wzbogacona kontekstowo zamieszczonymi pracami wielkich mistrzów malarki (m.in. Józefa Pankiewicza, Jacka Malczewskiego, Meli Muter, Diego Velasqueza, Henriego Fantin-Latoura czy Jamesa McNeilla Whistlera), jest jedną z ciekawszych propozycji Muzeum Narodowego w Krakowie.

Podoba ci się? ->

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>