Kosmos

[Recenzja]

Garbaczewski oddaje głos Gombrowiczowi
(Kosmos, reż. K. Garbaczewski)

autor: Maja
ilustracja: Maja

„Opowiem inną przygodę dziwniejszą” – tymi słowami Gombrowicz rozpoczyna Kosmos i zarazem wrzuca czytelnika w niesamowity świat asocjacji i powiązań, wypaczonych związków przyczynowo-skutkowych i absurdów, które wydają się elementami jakiejś szalonej układanki. A jednak nie. W ten właśnie niezwykły sposób pisarz usiłuje przedstawić proces percepcji świata. Nadwrażliwa świadomość głównego bohatera – Witolda – każe mu łączyć ze sobą fakty z pozoru niepowiązywalne i koncentrować się na konkretnych przedmiotach, które w relacji z innymi zdają się tworzyć sieć wzajemnie napędzających się znaczeń. Bohater przeczuwa – i tropi – jakiś wielki spisek o charakterze egzystencjalnym, a jego rozważania są odwzorowaniem procesu poznawania i tworzenia świata przez umysł jednostki oraz zadawania pytań o jego sens.

Przeniesienie nie tylko słów, ale też atmosfery tej powieści na deski teatru z pewnością było trudne, wydaje się jednak, że Garbaczewski udźwignął ciężar tego zadania. Tym, co z pewnością wpływa na pozytywny wydźwięk tej próby, jest fakt, że aktorzy w całości mówią Gombrowiczem. Przez cały czas spektaklu są bardzo blisko tekstu, którego nie próbują na siłę wzbogacać. Dzięki temu udowadniają, że tekst powieści Gombrowicza pozostał żywy, przejmujący i aktualny.

Pierwszymi słowami swojego spektaklu Garbaczewski stara się widza (i przy okazji Witolda) zahipnotyzować, odcinając go od tego, co zewnętrzne. Pomaga w tym scenografia, przy której wyzbyto się zupełnie przestrzennych realiów, w których umieszczona została powieść. Nad widownią wiszą planety i asteroidy, na scenę padają światła imitujące gwiazdy. Witold leży na scenie i daje się uspokajającemu głosowi, niczym w transie hipnotycznym, przenieść do Zakopanego. Pośrodku powoli obraca się platforma wraz z półokrągłą instalacją, której zadaniem jest zarazem odsłaniać i zasłaniać to, co dzieje się na scenie. Gra aktorów współistnieje z tym obrotowym ruchem.

Reżyser porzuca więc tradycyjny sposób przedstawiania przestrzeni, rezygnuje z umieszczenia akcji w Zakopanem, w wiejskim dworku. Zamiast tego przenosi akcję w głąb psychiki głównego bohatera, jego Kosmos wydarza się bowiem niemal w całości w głowie Witolda (sceny przedstawiające rozmowy przy stole wydarzają się poza sceną, w bocznym pomieszczeniu, i są transmitowane na ekranie). Dzięki takiej scenografii, z jednej strony symulującej przestrzeń kosmiczną, z drugiej – umysł Witolda, reżyser niejako wpisuje jednostkę w kosmiczny rytm obrotów i przemian, uwypuklając tym samym egzystencjalny wymiar rozważań bohatera.

Pojawiające się rekwizyty w postaci zwisających (powieszonych) artefaktów: kija, kota, ale również większych i mniejszych, groteskowo rozdziawionych ust (usta Katasi, usta Leny) oraz dłoni i gałek ocznych – oddają złożoność tego świata i wzajemnych mikrorelacji, którym podlega każdy element tej rzeczywistości. Garbaczewski koncentruje się na przedmiotach, znakomicie przedstawia ich przesyt i nadmiar, ich groteskowość, wyolbrzymienie, deformację i surrealizm. W podobny sposób potraktowane zostały również kluczowe fragmenty ciała bohaterów: wystawiona wymownie przez leżącą Lenę łydka faktycznie zaczyna zwracać na siebie uwagę, podobnie jak rozszerzone za pomocą metalowego imadła usta Katasi (w roli Katasi Maciej Charyton).

Tak jak w powieści, Witold (tutaj połączony w jedno ze swoim powieściowym kompanem Fuksem) stara się odnaleźć sens w wielkiej – jak sądzi – intrydze, którą zapoczątkował powieszony wróbel (Małgorzata Gorol), a kontynuował patyk i wreszcie – powieszony przez samego Witolda kot. Bohater, powtarzając gest powieszenia, usiłuje potwierdzić sensowność zdarzeń, jawiącą mu się za pośrednictwem szeregu znaków i śladów.

A jednak rzeczywistość zdaje się go przerastać. Samotnie musi zmierzyć się z masą pytań i bodźców, a także z ludźmi, których spotyka, i z ich życiem. O ile jednak pozostali bohaterowie są przez Witolda śledzeni, a ich działania stwarzają mu pole do rozważań, o tyle Leon (grany przez Romana Garncarczyka) sam wciąga go w swoją rzeczywistość, objaśniając mu ją. Sublimując przez lata pragnienia, którym nie może dać ujścia (czego symbolem staje się jedzenie karmelka), Leon żyje wokół swojego erotycznego wspomnienia, któremu pragnie nadać sakralne znaczenie (dosłownie!) i do celebrowania którego chce nakłonić swoją rodzinę. W pewnym momencie jego historia staje się osią tego spektaklu: jego wewnętrznemu wypaleniu kres może położyć tylko wyprawa w miejsce, w którym dawno temu przeżył erotyczną przygodę. Towarzyszy temu scena bergowania, pokazana pomysłowo za pomocą efektów stroboskopowych, choć może nie do końca przystawało do decorum przebranie Leona za Kubusia Puchatka. Strój ten, choć tak samo surrealistyczny jak wymiona zwisające z sufitu czy naprędce postawiony ołtarz, wydawał się jednak zaczerpnięty z nieco innego porządku estetycznego, przez co trochę raził. Na marginesie tej myśli chciałabym dla kontrastu odnotować, że do zdecydowanie najlepszych wizualnie należy scena podglądania przez Witolda Leny i Ludwika; w spektaklu para umieszczona została w stojącym na gazie czajniku.

Mimo zmiany płci Witolda (gra go, zresztą bardzo dobrze, Jaśmina Polak), widz nie odczuwa tego jako dysonansu. Fakt, że kobieta walczy o zainteresowanie Leny, że jest świadkiem wynurzeń Leona oraz jego masturbacji, modyfikuje wprawdzie wymowę niektórych wątków, jednak w ogólnym rozrachunku nie zmienia to wymowy utworu.

Garbaczewski, oddając głos Gombrowiczowi, zrobił chyba najlepszą rzecz, jaką mógł zrobić. Chaos, nadmiar bodźców, dziwność świata – to wszystko wyłania się z samego tekstu, a spektakl dodatkowo uwypukla te elementy, ale ich nie przysłania.

Kosmos

Teatr Stary

Scena Kameralna

ul. Starowiślna 21

reż. Krzysztof Garbaczewski

muzyka: Jan Duszyński

scenografia: Aleksandra Wasilkowska

kostiumy: Svenja Gassen

Podoba ci się? ->

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>