królik grozy

[Recenzja]

O znikaniu, trupach i króliku grozy
(Joanna Bator, Rok Królika)

autor: Maja
ilustracja: Maja

Niedawno Joanna Bator wydała swoją najnowszą książkę – Rok Królika. Jest to powieść zapowiadana przez autorkę w wywiadach, ale przede wszystkim we wcześniejszej książce pt. Wyspa Łza (jej recenzję zamieściłam jakiś czas temu na blogu – zobacz O zahaczkach, podróżyciu i mrocznej bliźniaczce). Autorka porzuca tutaj znane z Wyspy Łzy (psycho)analityczne rozważania na rzecz opowieści pełnej wydarzeń, wartkiej, bogatej, z wątkiem kryminalnym i trupem w tle, aczkolwiek nie odbiega całkowicie od tej ostatniej powieści. Można powiedzieć, że Wyspa Łza (oprócz tego, że pozostawała samodzielnym tekstem) była zarazem preludium, antycypacją, komentarzem, otoczką i rozważaniem nad Rokiem Królika, z kolei Rok… jest w jakimś sensie fabularną, fikcyjną, twórczą realizacją przemyśleń z Wyspy

Julia Mrok, autorka poczytnych romansów historycznych, wiedzie życie u boku dwóch mężczyzn: Aleksandra i Ala. Pewnego dnia, czując zagrożenie z ich strony, postanawia zmienić tożsamość i zniknąć. Ponieważ Julia interesuje się historiami i losami zaginionych kobiet, planuje swoje zniknięcie szczegółowo; zdobywa lewe dokumenty, zmienia wygląd oraz tożsamość (przyjmuje nazwisko Anna Karr), symuluje morderstwo i opuszcza Warszawę samochodem o fałszywych numerach. Jej zniknięcie jest nie tylko ucieczką, ale też podróżą w celu odzyskania własnej tożsamości oraz wyprawą tropem wydarzeń i bohaterów pierwszej powieści Anny Karr. Wiedziona intuicją oraz znakami, które zdaje się napotykać na swojej drodze, a także nagłówkami z gazet, które obsesyjnie kolekcjonuje, Anna dociera do Ząbkowic Śląskich (dawniej: Frankenstein) – miasteczka, którego nazwa wydaje jej się dziwnie znajoma. W Ząbkowicach, w atmosferze narastającej grozy, Anna spotyka na swojej drodze dziwaczne osoby: Wiktorię Frankowską, prowadzącą tajemnicze Spa pod Królikiem, Emilka z króliczą wargą, gadającego od rzeczy Dziadka Konkursowego, psio zachowującego się inspektora Gerarda Hardego, nieuleczalnie chorego Natana. Gdzieś w oddali majaczy postać Sandry. Wokół tych postaci zaczynają narastać opowieści, na które tak bardzo wrażliwa jest Anna: odsłaniają się długo skrywane mroczne tajemnice i powiązania, z wspomnień wyłaniają się kolejne osoby, przy czym nie każdy okazuje się tym, kim wydawał się na początku. Anna Karr, wplątując się w coraz więcej relacji i zdarzeń, jednocześnie pisze swoją powieść, szkic romansu dla kobiet, przy czym obie rzeczywistości zaczynają na siebie niebezpiecznie zachodzić. Okazuje się że bohaterka jednak nie przewidziała wszystkiego…

Rok Królika to powieść rodem z kryminału z elementami horroru i romansu, ale też zaprawionego czarnym humorem. Jak przystało na Bator, to jednak nie wszystko. Jednym z najważniejszych tematów tej powieści jest poszukiwanie własnej tożsamości, rozumiane jako docieranie do własnych korzeni, ale także stwarzanie siebie od nowa. Anna Karr, porzucając tożsamość Julii Mrok, staje się autonomiczną, indywidualną, ale jeszcze „niegotową” jednostką, będzie więc próbować na różne sposoby stwarzać i rozpoznawać nową siebie. Tak przecież staje się, gdy Anna wystawiona zostaje na oddziaływanie kolejnych dziwnych mieszkańców miasteczka. Zostaje ubabiona, pokobiecona przez Basię i Kasię (bardzo gombrowiczowski kawałek), zamieniona w kochankę przez Natana, w adiutanta przez porucznika Zawadę, w opiekunkę przez Gerarda Hardego. Niebagatelną rolę w tożsamościowych poszukiwaniach Anny pełni jej przekonanie o posiadaniu siostry bliźniaczki, której brak odczuwa jako utratę. Bator wykorzystuje zresztą tę bliźniaczą podwójność w całej powieści – dwie bohaterki: Julia Mrok i Anna Karr, dwóch mężczyzn: Al i Aleksander, dwie siostry: Mariola i Fabiola, dwie Sandry: ta która zaginęła i bohaterka powieści Anny – to tylko kilka takich przykładów. Ta podwójność rozbija świat Bator na to co męskie i to co kobiece, na to, co rzeczywiste (?) i fikcyjne, realne (?) i powieściowe, białe i czerwone, jasne i mroczne.

Jednocześnie jest to powieść o pisaniu powieści, o przekształcaniu rzeczywistości w rzeczywistość powieściową, czemu zawsze towarzyszy poczucie zarówno utraty, jak i naddatku. Odziedziczonym po Julii Mrok wybrakowanym, ale głodnym opowieści uchem Anna Karr wychwytuje to, co mogłaby wykorzystać w swojej powieści pt. Marcowe dzieci. Realizuje przy tym teorię zahaczek, wyartykułowaną przez samą Bator w Wyspie Łzie. Na kanwie zdarzeń i osób, z którymi styka się Anna, nadbudowuje się jej powieść. Bator pokazuje tu, w jaki sposób pisanie można rozumieć jako transponowanie rzeczywistości w rzeczywistość powieściową, które jednak nigdy nie odbywa się bezboleśnie: jest szeregiem przemian i utrat, przepracowań i grabieży czegoś cennego z własnego życia. Jednocześnie scena w domu sióstr Marioli i Fabioli, tworzących lalki i odgrywających nimi role, jest swego rodzaju puszczeniem oka do czytelnika – Anna Karr zdaje się również tkwić w czyjejś opowieści.

Rok Królika opowiada również historię kobiecego zniknięcia, które, choć może – jak to się dzieje w wielu przypadkach, o których czyta się w gazetach – oznaczać śmierć, może być też punktem wyjścia do czegoś, co w Wyspie Łzie Bator nazywa podróżyciem.

Uwagę czytelnika zwraca nastrój grozy, budowany za pomocą odrealnionego opisu potwornego miasteczka wraz z jego mieszkańcami, wątków: Spa pod Królikiem, którego pacjenci okazują się mieć bardzo nietypowe pragnienia (od pragnień erotycznych poczynając, na pragnieniu śmierci kończąc), mordercy blondynek, od czasu do czasu pojawiającego się w nagłówkach gazet, dwóch morderstw, które miały miejsce w Ząbkowicach i nie zostały rozwikłane, a także opowieści o morderczym króliku grozy, grasującym w okolicy. Bator w Roku… wręcz lubuje się w tej atmosferze, którą stara się ciągle podsycać. Rzeczywistością Ząbkowic – do których faktycznie bardziej pasuje nazwa Frankenstein – rządzi obrzydliwość miejsca i postaci, mieszająca się z groteską i absurdem.

Rok Królika ma to, co dobra powieść mieć powinna: ciekawą fabułę, odpowiednio tonowane napięcie, gry językowe, rozpoznawalne nawiązania, plastyczne obrazowanie. A jednak jest w niej coś irytującego. Czy to konstrukcja głównej bohaterki, która, choć porzuciła tożsamość Julii Mrok, wydaje się jednak kolejną odsłoną Alicji Tabor, czy obsesyjne krążenie wokół problemów znanych już z poprzednich książek tej autorki, czy wrażenie, że pewne chwyty zostały w powieści użyte jedynie dla nich samych, dla podtrzymania opowiadania, i tak naprawdę nie wnoszą niczego do życia głównej bohaterki – nie wiem. Bator jest na dobrej drodze do tego, by budować kolejne powieści na zasadzie incepcji: sygnalizowania w swoich książkach nowych i nawiązywania do starych. Czy wybierze taką drogę? Czy okaże się ona ciekawa? Czy będzie to oznaczało denerwującą wtórność? – zobaczymy.

J.Bator, Rok Królika, Wydawnictwo Znak, Kraków 2016.

Podoba ci się? ->

1 Comment

  1. Gandalf pisze:

    Drugie, a nawet trzecie dno ukryte pomiędzy wątkami dedykowanymi takim gatunkom, jak kryminał, horror, a nawet literatura noir. To mogła być tylko Bator :). Jesteśmy zafascynowani fabułą i wybuchową mieszanką groteski i absurdu. Świetna recenzja! :)

Odpowiedz na „GandalfAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>