Carska filiżanka

[Recenzja]

Ślady przeszłości
(Michał Głowiński, Carska filiżanka)

autor: Maja
ilustracja: Maja

Michał Głowiński, wybitny historyk i teoretyk literatury, literaturoznawca, eseista, pisarz, dołącza do swojej prozy wspomnieniowej (w skład której wchodzą Czarne sezony, Magdalenka z razowego chleba, Historia jednej topoli, i Kręgi obcości – wydane w 2010 roku) nową pozycję:  autobiografizujący zbiór opowiadań pt. Carska filiżanka.

Zbiór składa się z szesnastu krótkich opowiadań, których konstrukcja, bez względu na tematykę, wydaje się podobna: każda osnuta została wokół jakiegoś konkretnego wydarzenia lub postaci, znajdujących się w samym centrum opowieści. Wszystkie poboczne ścieżki, gawędziarskie wtręty i dygresje, koniec końców prowadzą do głównego bohatera bądź przedmiotu tego tekstu lub też od samego początku niczym nitki wychodzą od niego, by za chwilę do niego powrócić.

Konstrukcja ta usprawiedliwiona jest nadrzędnym planem tego tomu, będącego zbiorem, ale też subiektywnym wyborem zdarzeń, osób, momentów z życia, które odegrały w życiu bohatera ważną rolę. Autor w sposób wybiórczy oświetla za pomocą narracji pewne fragmenty, a niekiedy jedynie punkty minionej rzeczywistości, chcąc ukazać ich szczególny aspekt.  I tak myśl-epifania, przelatująca nagle przez głowę starszego człowieka, znajdującego się na pograniczu snu i jawy, urodzinowy dzień w czasach okupacji, chleb podany choremu dziecku przez ojca, leżący krzyżem mężczyzna, tytułowa carska filiżanka, będąca śladem przeszłości, a także konkretne postacie: Franek, Helmut, Karol Bross i inni,  stają się cząstkami tej opowieściowej układanki.

W opowiadaniach Głowińskiego można wyróżnić kilka charakterystycznych tendencji. Pierwszą z nich jest stosunek bohatera do czasu i do własnej pamięci. Autor, kreując postać mówiącą w tekście, obdarza ją własnymi cechami: jest to starszy człowiek, który po latach usiłuje odpamiętać  wydarzenia z przeszłości. Wiek odgrywa tu ważną rolę, ponieważ z jego racji niektóre wydarzenia ulegają rozmazaniu, inne zostają zupełnie utracone. W dodatku ciało odmawia posłuszeństwa, nie jest w stanie już tak długo pracować w skupieniu. Opisując akt pisania, wymagający od starszego człowieka dodatkowego wysiłku, a także mechanizmów pamięci, mogących mu spłatać figla, Głowiński bardzo silnie opowiada się po stronie autobiografizmu rozumianego jako wierność faktom. Ewentualne wątpliwości, towarzyszące odpominaniu, lub też konieczność domysłów, zaznacza w tekście explicite, tak jakby sam starał się kontrolować własną pamięć, czy aby nie podąża ona ku fikcji. Obawy te nierozerwalnie wiążą się zwłaszcza tematyką początkowych opowiadań, w których Głowiński wraca do dzieciństwa przeżywanego w czasach Zagłady. Meandry pamięci pokonuje ostrożnie, tak by nie doszło do żadnego przekłamania i aby fakty mogły mówić same za siebie. W późniejszych opowiadaniach, dotyczących już życia w powojennej Polsce Ludowej, ta tendencja zostaje osłabiona.

Tytułowa carska filiżanka, przypadkiem znaleziona na strychu, staje się symbolem, czy, jak pisze sam Głowiński, śladem przeszłości, świadectwem. I nie ma znaczenia to, że nie wiadomo, o czym świadczy. Przeciwnie. Głowiński koncentruje się na przedmiotach istniejących jako nieme znaki przeszłości, których historia pozostanie nierozpoznana – właśnie dlatego, ponieważ ma świadomość kruchości pamięci, przemijalności świadków, odchodzenia ludzi i zdarzeń w niepamięć. Z tego też powodu podejmuje się trudu pisania: by ocalić pewne wydarzenia, ale przede wszystkim osoby, od zapomnienia.

Drugą ważną tendencją, widoczną we wszystkich opowiadaniach, jest konstrukcja głównego bohatera i zarazem narratora. Począwszy od lat dziecinnych, przez późniejsze, aż do okresu studenckiego, jawi nam się on jako postać samotna, wyobcowana, „wewnętrznie spętana”, wycofana, nadwrażliwa, nieśmiała, mająca głęboko zakorzenione poczucie własnej inności i czująca, że niemożliwe jest, by pokonać dystans dzielący go od innych ludzi. Owa inność, zakorzeniona w bohaterze od zawsze, ma dwa podłoża: żydowskie i homoseksualne. To pierwsze, co oczywiste, zaistniało w jego świadomości już w dzieciństwie, miało związek z jego okupacyjnymi przeżyciami i dawało o sobie znać przez lata. To drugie potrzebowało czasu, by dojrzeć. Obydwa oddziaływały bardzo silnie na psychikę bohatera, stając się synonimem wykluczenia. Autor wprost opowiada o pierwszych młodzieńczych homoseksualnych fascynacjach, rozczarowaniach i cierpieniach i jest to opowieść przede wszystkim o odrzuceniu, udręce i problemach z zaakceptowaniem własnej kondycji. Symbolem tej niedającej się przełamać – w głowie samego bohatera – bariery była nieudana wizyta w barze Ganimed, czyli knajpie gejowskiej.

Warto również wspomnieć o trzech ostatnich opowiadaniach, w których ja bohatera schodzi na dalszy plan; choć nadal pozostaje on narratorem i uczestnikiem zdarzeń, to jednak najważniejsze stają się opisywane osoby. Są nimi Paul, slawista angielski, którego skąpstwo staje się przyczynkiem do wielogodzinnej wędrówki po ulicach Paryża, śpiewaczka Klementyna, marząca o wielkiej karierze, wreszcie pani Henrietta, nauczycielka francuskiego, niemogąca pogodzić się ze zubożeniem i utratą pierwotnej świetności jej rodziny.

Carska filiżanka to zbiór, który czyta się z zainteresowaniem ze względu na poruszane tematy, ale też z prawdziwą przyjemnością ze względu na język wypowiedzi – elegancki, stonowany, taki, którego chyba na darmo można szukać w prozie polskiej ostatnich kliku lat.

M. Głowiński, Carska filiżanka. Szesnaście opowieści. Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2016

Podoba ci się? ->

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>