Roth

[Recenzja]

„Mdląca męka pożądania”
Philip Roth, Konające zwierzę

autor: Maja
ilustracja: bankrobber

Philip Roth, opierając się na nienowym schemacie romansu nauczyciela z uczennicą, z właściwą sobie, lekko perwersyjną, odważną przenikliwością, tworzy obraz człowieka uwikłanego w pożądanie i świadomego własnego uwikłania. Z tej świadomości rodzi się monolog, w którym David, bohater książki Rotha, niczym na sesji psychoanalitycznej, analizuje i z ostrą precyzją określa procesy, którym podlega jako pożądająca jednostka.

Z początku pożądanie jest dla Davida Kepesha naturalnym odruchem ciała i umysłu. Jest ono, zdawałoby się, czymś prostym, banalnym, prowadzącym do konkretnego celu. Bohater znakomicie zdaje sobie sprawę z konwencji kulturowych, które nakazują pożądającym się ludziom prowadzić długie rozmowy, zachwycać się sztuką, muzyką, przy czym, jak sam stwierdza, jest to jedynie maskowanie chuci. Ten intelektualista i kulturoznawca, esteta, wykładowca literatury i krytyk kulturalny, imponujący swoim studentkom oczytaniem, wiedzą, ale też sławą, doskonale zarządza własną chucią właśnie dlatego – że jest jej świadomy. David zdaje się panować nad własnymi popędami lub też raczej – świadomie nad nimi nie panować. To wszystko, plus nienachalnie prowadzone taktyki uwodzenia, sprawia, że przekroczywszy wiek średni może się szczycić wciąż kolejnymi zdobyczami, werbowanymi oczywiście z grona byłych studentek.

Wszystko wydaje się proste. Życie pozbawione zobowiązań, wolność, możliwość wyboru partnerek seksualnych spośród dziewcząt świadomych swojej cielesności, których wyzwolenie jest efektem przemian społecznych, jakie nastąpiły w Ameryce w latach 60. – jest czymś, z czego bohater czerpie pełną piersią. David, zafascynowany tą rewolucją społeczną, postanowił iść za ciosem i kontynuować jej dzieło na własnym przykładzie, dostrzegając w niej źródło wolności. Nauczył się wyciągać z seksu nieograniczoną przyjemność, a także odrzucać wszelkie uprzedzenia seksualne i pruderię, traktując je jako ograniczenie i przeżytek, pozostałość z czasów jego własnej młodości.

Przełomowym momentem jego życia nie były więc ani zawarcie małżeństwa, ani rozstanie z żoną, ani narodziny dziecka – utrata rodziny była naturalną konsekwencją prowadzonego przez niego trybu życia. Kiedy jednak poznaje Consuelę Castillo, studentkę pochodzącą z kubańskiej, tradycyjnej rodziny, egzotyczną piękność o niezwykłej świadomości własnego ciała, która budzi w nim natychmiastowy zachwyt i pożądanie – David zaczyna wikłać się w niejednoznaczną, wyczerpującą relację. U jej źródeł tkwi to, czego David nie spodziewał się po sobie: a więc utrata dystansu, który pozwalał mu przez lata kontrolować swoje pożądanie, naginać społeczne reguły, romansować z byłymi studentkami, a nawet utrzymywać z nimi – kiedy wracały do niego po latach, starsze, zmęczone życiem – proste relacje oparte jedynie na seksie i przyjaźni.

Tym, co wytrąca Davida z jego status quo, jest nie tylko połączenie niesamowitej urody Consueli, jej tradycyjnego wychowania, nieskomplikowanego sposobu myślenia i niespodziewanego wyuzdania, ale także, a raczej przede wszystkim – ogromna różnica wieku pomiędzy kochankami. David przekracza sześćdziesiątkę i zdaje sobie sprawę z tego, że pociąga kobiety już właściwie jedynie swoim umysłem, autorytetem i własnym pożądaniem. Do tej pory był w stanie to zaakceptować. Jednak przy Consueli tym bardziej czuje starość własnego ciała, jego niemoc, niemożność podążania za własną chucią. Budzi się w nim, jak sam określa, mdląca męka pożądania – mdląca, bo wiecznie niezaspokojona, paląca, potęgowana przez zazdrość i ciągłe poczucie lęku przed utratą i brakiem. Pożądanie staje się męką, ponieważ nie jest odwzajemnione – nie po raz pierwszy, ale po raz pierwszy David odczuwa brak wzajemności jako klęskę własnego ciała.

Ich romans uzmysławia bohaterowi własną starość, niedołężność, niemożność sprostania oczekiwaniom młodej kobiety. Consuela, z jednej strony obwarowana kubańskimi tradycjami i ograniczeniami, z drugiej – świadoma mocy swojego ciała, ma nad nim pełną władzę. Rozgrzebywany, obfitujący w przekraczanie kolejnych cielesnych granic, romans ustawia go w roli uległego, podziwiającego, tracącego swoją intelektualną wyższość, starszego mężczyzny, petenta, zmuszonego paść na kolana – w sensie przenośnym i dosłownym – przed kobiecym pięknem. Wspomniana scena stanowi kwintesencję rozbratu Davida ze swym dawnym sposobem życia. Przełamując barierę najwyższej intymności, a także estetyzmu, i czyniąc to ze zwykłej zazdrości, David upokarza się i zatraca, traci swoją „nieodzowną odrębność estetyczną”. Nieodzowną do tego, by móc czerpać z seksu nieskrępowaną, pozbawioną sentymentalizmu i ograniczeń emocjonalnych, przyjemność.

Ich relacja, naznaczona fascynacją, cielesnością, zazdrością, przywiązaniem, trwa – w różnym stopniu intensywności – przez lata, do czasu, gdy David będzie musiał wystąpić wobec Consueli w innej roli – już nie korzącego się kochanka, starca, ale estety, świadka odchodzącego właśnie piękna.

Konające zwierzę to napisana odważnym, sensualnym językiem książka o pięknie cielesności, seksie, miłości, starości i odchodzeniu. Ale przede wszystkim o mocy pożądania, którym można zarządzać, lecz można też wpaść w jego sidła i zatracić się całkowicie.

P. Roth, Konające zwierzę, Wydawnictwo Literackie 2016

Podoba ci się? ->

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>