masłowska 5

[Recenzja]

Jedzenie to wszystko

(Dorota Masłowska,Więcej niż możesz zjeść.
Felietony parakulinarne
)

autor: Maja
ilustracja: bankrobber

Jedna wieś polska, jeden ciepły wieczór, grill, groźny pies, jedno kuzynostwo, piwo Angor – oto składniki sałatki Kamili według przepisu Doroty Masłowskiej. W najnowszej książce pisarki znajdziemy też m.in. przepis na zabicie wywołanej niespotkaniem Marie Fredriksson melancholii w Sztokholmie za pomocą łakomstwa, na cukier wanilinowy z ręki, na wegetariańskie olśnienie oraz na pozbycie się niechcianych pieniędzy za pomocą niejadalnych posiłków. Już ten pobieżny przegląd pozwala nabrać przekonania, że teksty Masłowskiej będą – jak zawsze – dowcipne, inteligentne, różnorodne, pomysłowe i po prostu smaczne.

Stali czytelnicy „Zwierciadła” znają z pewnością teksty, o których mowa – są to felietony, które Masłowska zamieszczała na łamach czasopisma w latach 2011-2013. Wreszcie 9 kwietnia br. nakładem Wydawnictwa Noir sur Blanc ukazały się one w formie niezbyt obszernej, bo 136-stronicowej, książki, ilustrowanej – co wcale nie dziwi – przez Macieja Sieńczyka.

Bardzo się cieszę, że w felietonach wybrzmiały najważniejsze cechy pisarstwa Masłowskiej – czyli humor, inteligencja, przenikliwość patrzenia na polską rzeczywistość. Wprawdzie język Masłowskiej, zazwyczaj dużo ostrzejszy, uległ tutaj złagodzeniu (zapewne na potrzeby czasopisma), jednak nie stracił swojej wyrazistości. Jest potoczny, ale przy tym różnorodny, bogaty w skojarzenia, obfitujący w ironię i autoironię. Masłowska jest monologującą gadułą. Nie potrzebuje skomplikowanych dialogów, by stworzyć energetyczną, interesującą, samonapędzającą się opowieść. W dodatku posiada dar opowiadania o byle błahostce w taki sposób, że staje się ona przezabawnym, trafnym komentarzem współczesności.

Pisarka jak zwykle miesza różne konwencje; wplata przepisy kulinarne w rzeczywistość i rzeczywistość w przepisy. Cięty, miejscami nawet nieco surrealistyczny humor przeplata się ze spostrzeżeniami wysuwanymi jak najbardziej serio. Opisywana przez Masłowską rzeczywistość wydaje się bliska właśnie dlatego, że pisarka operuje językiem codzienności, swobodnie rzuca nazwami firm, markami ubrań, papierosów, samochodów, alkoholi, gum do żucia, czekolad, tytułami książek, teleturniejów i seriali. Ten wielokolorowy, bogaty zbiór ma w sobie coś ze zmyślności kolażu, ale też z różnorodności śmietnika.

Jednak estetyka trashu, z którą od dawna łączy się Masłowską, w omawianym zbiorze przybiera specyficzną formę – towarzyszą jej sentyment i rozczulenie. Tak, Masłowska z nutką czułości pisze o wiejskiej, porcelanowo-plastikowej zastawie, dwupakach niedrogich herbat, tłustej kiełbasie z grilla, torcie z ananasem z puszki, Warsowym menu podawanym w towarzystwie laminowanego blatu i przesiąkniętej zapachem pociągu zasłonki. Jedzenie, które Masłowska uczyniła leitmotivem swoich felietonów, traktowane jest przez nią jako coś więcej, niż tylko czynność czysto fizjologiczna. Nie jest ono jednak także źródłem hedonistycznych czy estetycznych uniesień. Jedzenie – zdaje się mówić Masłowska – to wszystko. To tradycja, kultura, klimat, relacje męsko-żeńskie i matczyno-dziecięce, to obrządki przygotowywania, to wspomnienia zakodowane w kubeczkach smakowych, to zapisane w naszym życiu chwile, to nasze przyzwyczajenia, zmiany społeczne i polityczne, to świat, to Polska – to my. Dlatego jedzenie u Masłowskiej nie zawsze jest smakowite. Bywa zbyt obfite, ohydne, tłuste, niechlujnie podane, niedzisiejsze, chemicznie zmodyfikowane, czekoladopodobne, niemodne, zaprawione tanim winem i tanią herbatą.

Masłowska wybiera gatunek literacki – felieton – który pozwala jej na zręczne lawirowanie pomiędzy kinderbalem a sopocką knajpą, Chinami i Ameryką, przeszłością i teraźniejszością. Jedyne, co można zarzucić temu zbiorowi, to fakt, że zawarte w nim teksty bywają nierówne: jedne są bardzo spójne, dowcipne, posiadają przejrzysty koncept, inne rozpływają się w potoku słów i skojarzeń. Niemniej lektura tej książki sprawia prawdziwą czytelniczą przyjemność, a to jest przecież najważniejsze.

 

Dorota Masłowska, Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne

Ilustracje: Maciej Sieńczyk

Noir Sur Blanc

Warszawa 2015

Podoba ci się? ->

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>