w lesie kopia

[Recenzja]

Baśń nie tylko dla dzieci

(Tajemnice Lasu, reż. Rob Marshall)

autor: Maja
ilustracja:e3a

Jeśli lubicie musicale, komedie podszyte tragedią, zaskakujące zwroty akcji, grę z konwencją i gwiazdorską obsadę – to jest to film dla Was. I niech nie zniechęca Was fakt, że obraz jest adaptacją oraz reinterpretacją znanych wszystkim baśni braci Grimm – jest to film zarówno dla dzieci (tych starszych), jak i dla dorosłych.

Początek pełni funkcję teatralnej ekspozycji postaci, przy czym od razu splata ze sobą wątki czterech różnych baśni – o Piekarzu i jego Żonie, o Czerwonym Kapturku, Kopciuszku, Jasiu i zaczarowanej fasoli. Baśń o Roszpunce zostaje wpleciona w fabułę nieco później. I tak Piekarz z Żoną bardzo pragną dziecka, którego jednak nie mogą spłodzić wskutek klątwy ciążącej nad ich rodziną, Kopciuszek pragnie iść na bal organizowany w zamku księcia, Jaś marzy o tym, żeby ukochana Mlecznobiała krowa zaczęła dawać mleko, Czerwony Kapturek chce udać się do babci i zanieść jej pieczywo. Ich losy pokierowane zostają w ten sposób, by bohaterowie – w różnych konfiguracjach i w różny sposób wpływając na siebie – spotkali się w lesie.

Pierwsza część filmu jest więc konstruowaniem nowej baśni, będącej wariacją na temat kilku znanych historii. W czasem humorystyczny, czasem pełen grozy sposób bohaterowie zmagają się z przeznaczeniem, dążąc do spełnienia swoich pragnień. Pojawiają się nieoczywiste rozwiązania i powiązania akcji, które naprawdę sprawiają, znającemu przecież oryginalne fabuły widzowi, niemałą przyjemność. By nie zdradzać zbyt wiele – Piekarz i Piekarzowa (w tych rolach James Corden i świetna Emily Blunt) wyruszają do lasu na polecenie złej Czarownicy (Meryl Streep), by zdobyć cztery fanty, czego skutkiem ma być zdjęcie z ich rodziny klątwy. Okazuje się, że kolejne przedmioty ę w posiadaniu Czerwonego Kapturka, Kopciuszka, Jasia i Roszpunki. Losy bohaterów komplikują się coraz bardziej, lecz kiedy wreszcie – jak to w baśni – dochodzimy do słów „…i żyli długo i szczęśliwie” – nie następuje wcale koniec. W części drugiej dochodzi bowiem do dekonstrukcji stworzonej historii: pokazany jest stopniowy rozpad przedstawionego świata, wydobywane są ciemne strony niektórych zdarzeń, nieoczekiwane konsekwencje wcześniejszych czynów, ale też dochodzi do niespodziewanych przemian bohaterów.

Wydaje się, że krytyka drugiej części i zakończenia filmu, z jaką można się spotkać w niektórych dyskusjach na temat tego obrazu, wynika z przywiązania widza do tradycyjnego schematu baśni. Tymczasem to właśnie dzięki drugiej części Tajemnice lasu stają się opowieścią wielowymiarową. Gra z konwencją gatunku powoduje przede wszystkim sproblematyzowanie baśniowego podziału na jednoznacznie dobrych i złych bohaterów. Jest to odejście od kreowania postaci jako pewnych typów postaw na rzecz indywidualnych, dynamicznych charakterów. Skomplikowaniu ulega także schemat kompozycyjny baśni, polegający na końcowym, ostatecznym i jednoznacznym zwycięstwie dobra nad złem. Można więc powiedzieć, że film opiera się wprawdzie na strukturze baśni, jednak dodatkowo jest jej twórczą reinterpretacją. Taki zabieg wyrywa wydarzenia i postacie z idealnego pod względem moralnym świata i przenosi je w realia bliższe zwykłemu życiu, pełnemu powikłań, słabości, ale też niegasnącej nadziei na lepsze jutro.

Znaczący jest fakt, że tłem wydarzeń uczyniono las. Jego symbolikę wykorzystano w filmie umiejętnie – początkowo jest to miejsce magiczne, w którym chcąc zrealizować swoje pragnienia. Las dokonuje zmian w ich psychice; wystawieni są na nowe doświadczenia, jak Czerwony Kapturek, przekraczający granicę życia i śmierci; uczą się współdziałania, jak Piekarz i Piekarzowa; poznają, czym jest prawdziwa miłość, jak Roszpunka i Książę. W drugiej części mamy do czynienia z lasem po zagładzie. Narastająca i umiejętnie budowana groza oraz wizja apokalipsy stają się okolicznościami ujawniającymi głęboko ukryte cechy postaci. Nie od dziś wiadomo, że wędrówka przez las jest w psychoanalizie symbolem podróży w głąb siebie, w głąb tego, co nieświadome. To tam dają o sobie znać zarówno atawizmy i pierwotne pragnienia, jak i inne, nieuświadomione procesy zachodzące w psychice postaci. Tak też dzieje się tutaj. W Żonie Piekarza budzi się nieoczekiwana namiętność, Piekarz zmaga się z kompleksem własnego ojca, dochodzi do zaognienia konfliktu pomiędzy matką a córką (Czarownica-Roszpunka). Ta druga, głębsza warstwa filmu jest o tyle cenna, że wydobywa na światło dzienne nie tylko wyobrażania, marzenia, projekcje, kompleksy, podskórne pragnienia, pożądania jednostek, ale też głębokie lęki, nadzieje i problemy zbiorowości.

Istnieje także trzecia, najbardziej ukryta i najmniej oczywista warstwa tej opowieści, widoczna jedynie w przelotnych obrazach i niedomówieniach, a obejmująca sferę seksualnych zakamarków ludzkiej psychiki. Jedynie niuanse pozwalają wyczytać dwuznaczności, tkwiące w relacji Kopciuszka i Księcia, Piekarza i Żony, Roszpunki i Czarownicy, Wilka i Czerwonego Kapturka. Za ten element, niezwykle celnie i subtelnie zaznaczony w baśni, brawa dla reżysera, ponieważ w sposób dyskretny, ale konsekwentny doprowadza leśną metaforę do końca, przy czym nie skandalizuje ani nie gorszy.

Duże znaczenie ma też narrator, dzięki któremu na pierwszy plan wysuwa się nieśmiertelna rola opowieści, będącej cykliczną, powtarzalną czynnością, w której upatrywać można ocalenia i nadziei.

Tajemnice lasuto klimatyczny film o ciekawej, trzymającej w napięciu fabule i nagłych zwrotach akcji. Znakomicie budowany jest klimat całej opowieści – nieco mroczny, niepokojący, tajemniczy. Z jednej strony stylistyka utrzymana jest w tonie znanym z baśni braci Grimm, z drugiej – miejscami reżyser puszcza do nas oko, zbytnią teatralizacją (piosenka dwóch książąt), groteską, hiperbolizacją czy grą absurdu obnażając dystans do przedstawianych treści. Lekko teatralna aranżacja, polegająca na doborze bardzo charakterystycznych kostiumów, rekwizytów, charakteryzacji bohaterów, a także odpowiedniego oświetlenia i scenografii, tworzy klimat baśniowy i magiczny, przenosi nas w inny, zaczarowany świat zachwycający soczystymi barwami, kontrastami, światłocieniami. Wielkim plusem jest też znakomita realizacja filmu pod względem wokalnym.

Spośród aktorów moją uwagę przykuła nie tylko świetna Meryl Streep (choć nominację do Oscara aktorka dostała raczej pro forma) czy wspomniana już Emily Blunt, a nawet nie kreacja Johnny’ego Deppa (niespodziewanie krótka rola), lecz przede wszystkim trzynastoletnia Lilla Crawford, odtwórczyni roli Czerwonego Kapturka. Młoda aktorka stworzyła postać barwną, przekonującą i zdecydowanie wyróżniającą się spośród innych.

Film Marshalla można oglądać zarówno oczami dziecka, jak i dorosłego, i za każdym razem odsłania coś ciekawego. Jest na tyle dobrze (i mądrze) zrobiony, by najmłodszym nie zepsuć uroku baśniowej opowieści, a jednocześnie tym starszym podarować baśń w nowej, oryginalnej formie.

Podoba ci się? ->

1 Comment

  1. Renata pisze:

    Niczego sobie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>