boznańska1 kopia

[ Relacja]

Kompozycja wystawy

(czyli wystawa w Muzeum Narodowym w Krakowie pt. Olga Boznańska <<25 października 2014 – 1 lutego 2015>>) cz.II

autor: Bank Robber.
ilustracja:e3a

Kompozycja wystawy prac Olgi Boznańskiej przybrała układ typowy dla prezentacji prac malarskich, spotykany często w galeriach i muzeach sztuki na całym świecie. Treść została wyłożona bezpośrednio w formie relacji: czysta sztuka kontra odbiorca. W sali wystaw czasowych Muzeum Narodowego w Krakowie zostajemy zatem wprowadzeni w przestrzeń ścian i tylko ścian, z zachowaniem odpowiedniego przedpola przed każdym z prezentowanych dzieł. Dzięki temu możemy podziwiać dzieła polskiej artystki niczym nie rozpraszani.

Muzeum_rzut_14.05

rys. 1.1 schemat wystawy

Układ wystawy wydaje się zamykać w logiczną całość. Poszczególne tematy, a jest ich pięć (portrety, obrazy dzieci, autoportrety, pejzaże, martwe natury) zostają wydzielone poprzez formy kubaturowe oraz odpowiednie zabiegi kolorystyczne, dzięki czemu powinno się z łatwością rozróżniać granice, które dzielą wystawę na kolejne elementy. Teoretycznie miało to ułatwiać widzowi odbiór twórczości Boznańskiej, drogi, jaką przeszła i wpływów, jakim ulegała. Temu samemu służyły zresztą niezwykle ciekawe opisy niektórych obrazów, gdzie oprócz oczywistych informacji przedstawiono biografie portretowanych osób, a także ich relacje z artystką. Dzięki temu można było bardziej zrozumieć historię Boznańskiej, a szczególnie etapy jej życia w kontekście jej twórczości.

Jednak nie da się oprzeć wrażeniu, że niektóre elementy wyposażenia powodują zakłócenia w odpowiednim odbiorze tematyki przedstawianych zbiorów. Nie po raz pierwszy da się zauważyć, że będące na wyposażeniu Muzeum Narodowego elementy wydzielania przestrzeni[1] nie zawsze są wystarczające do poprawnej aranżacji prezentowanych wystaw. W pewnym momencie odnosi się wrażenie, że można było inaczej podzielić powierzchnie i w ten sposób zagrać na emocjach widza, wprowadzić go łagodnie w odpowiedni nastrój lub doprowadzić go do momentu kulminacyjnego.

Niekonsekwencja widoczna jest przede wszystkim w przejściu do części, którą można nazwać „pracownią artystki”, znajdującej się (zresztą podobnie jak w niektórych wystawach prezentujących twórczość i życie artystów, przedstawianych wcześniej w gmachu głównym Muzeum Narodowego[2]) na podwyższeniu w centralnym punkcie sali. Przejście to wydaje się przypadkowe i wytrąca widza ze schematu trasy – innymi słowy w sposób nagły i niczym nie zapowiedziany wyrywa go ze świata twórczości artystki i przenosi na teren jej życia osobistego.

Zatrzymując się na dłużej przy tym temacie, chciałbym napisać o pewnym niedosycie związanym z wystawą. W opisywanej tu części możemy oglądać, oprócz autoportretów i obrazów przedstawiających pracownię artystki, przedmioty osobiste Boznańskiej, jej narzędzia pracy i elementy ubioru. Dlatego nieco rozczarowujące jest, że tak nagle przeniesieni w świat artystki, nie dowiadujemy się o niej praktycznie niczego. Może warto byłoby przedstawić tutaj szerszą biografię malarki, więcej fotografii, dokładniejszy opis jej życia.

Jeszcze gorszym rozczarowaniem jest forma przedstawienia chyba najbardziej znanego dzieła Boznańskiej, czyli obrazu pt. Dziewczynka z chryzantemami. Obraz został powieszony naprzeciwko specjalnie na tę wystawę wypożyczonego z Luwru obrazu Diego Velazqueza Infantka Maria-Małgorzata, w sztucznie wydzielonym pomieszczeniu, w części poświęconej portretom dzieci. Moim zdaniem zakłóciło to odbiór dzieła. Przede wszystkim nie było możliwości oddalenia się od obrazu na odpowiednią odległość ani też porównania go z dziełem hiszpańskiego portrecisty. Wydaje się, że Dziewczynka z chryzantemami miała wisieć w innym miejscu, jednak kłopoty z podwieszeniem dzieła Velazqueza, a dokładniej interwencja muzeum francuskiego i uwagi w sprawie technicznych możliwości mocowania tego obrazu w wyznaczonym miejscu, spowodowały pewne zmiany w aranżacji wystawy. Niemniej z tego powodu miało się wrażenie, że najsłynniejszy obraz Boznańskiej gdzieś zaginął wśród innych dzieł.

Podsumowując, wydaje mi się, że choć wystawa jest niezwykle interesująca i rozlegle zgłębia twórczość Olgi Boznańskiej, to jednak pod względem kompozycyjnym można zauważyć poważne niedociągnięcia. Szczególnie, że jest to wystawa czasowa i powinna bardziej zapaść w pamięć, być wydarzeniem, a nie tylko zbiorem twórczości.

[1]              Mowa tutaj o mobilnych ściankach w systemie gipsowo-kartonowym.
[2]              Na przykład w wystawie Marcina Maciejowskiego prezentowanej w Muzeum Narodowym od 26.03.2010 do 23.05.2010.

Podoba ci się? ->

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>